W ostatnim czasie otrzymuje kilkanaście maili dziennie z pytaniem „ czy możesz naprawić pilota ..........”
Odpowiedź brzmi – tak,
mogę naprawić pod warunkiem, że będę miał pilota w ręku – będę mógł go „zbadać odpowiednimi przyrządami ,ustalić przyczynę uszkodzenia, wymienić wadliwy element.
W tym miejscu należy zaznaczyć że uszkodzenie „serca pilota” czyli procesora (układu scalonego) nie da się naprawić i nie można wymienić na inny. Cała „mądrość” pilota jest zapisana w tym układzie – w sposób zakodowany.
Są wyjątki, gdzie można usprawnić pilot z uszkodzonym układem scalonym – ale naprawdę nieliczne.
Nie można zdiagnozować uszkodzonego pilota przez telefon.
Większość mailujących „wiąże” pilot samochodowy z konkretną marką samochodu.
Większość mailujących uważa, że jak poda model samochodu to będę wiedział o jakim pilocie mówią – to jest nieporozumienie.
Należy zaznaczyć , że nieliczne samochody z „górnej półki” wyposażone są fabrycznie w alarm lub centralny zamek lub jedno i drugie, (z fabryki samochód wyjeżdża tak wyposażony)
Do tych nielicznych należą najwyższe modele Rover, Audi, Mercedes
Wszystkie inne samochody z tak zwanymi fabrycznymi autoalarmami i centralnymi zamkami są wyposażane dopiero w salonie przez sprzedawcę.
To on chcąc podnieść wartość rynkową samochodu i jednocześnie zachęcić kupującego, instaluje w samochodzie autoalarm i centralny zamek.
Dużo samochodów wyjeżdżających z fabryki ma wiązkę elektryczną przystosowaną do autoalarmu . Setki producentów autoalarmów prześciga się w dopasowaniu, przez siebie produkowanych urządzeń, do fabrycznych wiązek markowych samochodów.
Należy zaznaczyć , że wszystkie autalarmy mają podstawowe funkcje takie same, różnią się jedynie „wodotryskami”
Większość nabywców autoalarmów, przy wyborze kieruje się jedynie wyglądem pilota.
Sprzedawcy wyposażając samochód w autoalarm i centralny zamek, na ogół, starają się robić to najniższym kosztem. Instalują urządzenia niskiej klasy ale z ładnym pilotem.
(co prawda poczucie estetyczne każdego z nas jest inne, niejednokrotnie decyduje moda)
Sam stałem się ofiarą takich machlojek. Oczywiście w porę zareagowałem.
Kupując samochód w autoryzowanym ,renomowanym salonie płacąc za montaż renomowanego autoalarmu 2000zł zamontowano mi autoalarm bazarowy za 60zł twierdząc, ze to jest alarm za który zapłaciłem. Biedacy nie wiedzieli , że od 20 lat jestem w branży alarmowej.
Autoalarm jak każde inne urządzenie się starzeje. Nie mogę zrozumieć mentalności wielu właścicieli samochodów dlaczego za wszelką cenę chcą reanimować stare, z poprzedniego wieku urządzenia, których nawet nie chcą muzea do swoich zbiorów.
Urządzenia które w najmniejszym stopniu w obecnej dobie, nie zabezpieczają samochodu przed złodziejem. Piloty tych autoalarmów przez wiele lat były traktowane po macoszemu, Układy elektroniczne na bazie których skonstruowano te urządzenia nie są produkowane od wielu lat. Obudowy do pilotów są niedostępne, Formy wtryskowe do tych obudów dawno już zostały przetopione w hutach.
Normalne jest, że w skutek eksploatacji w ciężkich warunkach urządzenia ulegają zużyciu, tracą swoje pierwotne właściwości, sprawiają kłopoty eksploatacyjne. „Umierają śmiercią techniczną”.
Jest to ostatni sygnał do wymiany takiego autoalarmu na nowy, wykonany w nowoczesnej technologii, o możliwościach eksploatacyjnych wielokrotnie przewyższające stare urządzenie,
Jednocześnie relatywnie , wielokrotnie tańsze od pierwowzoru.
Jestem przekonany, że
wymiana autoalarmu na nowy osobie myślącej (umiejącej czytać, przepraszam, mającej chęć przeczytać instrukcję, nie powinna sprawić kłopotu.
Na pewno jest to wielokrotnie łatwiejsze od montażu alarmu domowego – nie potrzeba obszernej wiedzy specjalistycznej - tylko potrzeba trochę zdrowego rozsądku i znajomości fizyki na poziomie szkoły średniej.
( jest to moja odpowiedź na bardzo często zadawane pytanie „czy ja sobie z montażem poradzę) na które człowiek rozsądny na tak sformułowane pytanie nie jest w stanie odpowiedzieć wprost.
Ja, autor tego tekstu, sobie poradzę, ale czy Ty sobie poradzisz??
Sam sobie musisz odpowiedzieć na to pytanie